Dzisiejszy post trochę o tym dlaczego warto wynająć samochód na Majorce, gdzie się udać oraz jakie wiążą się z tym koszty. Zacznijmy od początku, na wczasy wybraliśmy się z biurem podróży Grecos, który oferował wycieczki fakultatywne, bardzo atrakcyjne, ale cena najciekawszej z nich "Vuelta de Isla" była dość wysoka -  ok 72 EURO od osoby. Od razu wiedziałam, że chciałabym, abyśmy wynajęli samochód, no a cena wycieczek z biura dodatkowo nas do tego zachęciła. Warto tutaj bardzo pochwalić rezydentkę, która mimo tego, że chcieliśmy pojechać na własną rękę, a nie z Grecos'a była niezwykle pomocna, pokazała nam trasę, doradziła co warto zobaczyć i na co należy zwrócić uwagę przy wynajmowaniu samochodu - przede wszystkim, żebyśmy nie dali się skusić na bardzo niskie ceny, bo wynajmowany samochód musi posiadać pełne autocasco, a te w niskich cenach często po prostu go nie mają, w razie np jakiejś stłuczki, mieli byśmy niemałe kłopoty. Ile nas to ostatecznie wyniosło? Tego dowiecie się w dalszej części postu :).

Pamiętacie post stylizacyjny w długiej niebieskiej sukni (link)? Wspominałam tam już właśnie o pewnej uroczej małej zatoczce. To Port de Soller, nasz nieplanowany i najpiękniejszy punkt wycieczki. Nie będę się za dużo rozpisywać, mnie zachwycił przede wszystkim kolor wód, zobaczcie sami.



Jestem, jestem z nowym postem! W końcu! W dzisiejszą elegancję wkradły się converse'y - i dobrze, luźno zarzucony sweterek (uwielbiam go!) fajnie się z nimi łączy. Mamy więc i nieco glamour, i nieco wygody. Kolorystycznie delikatnie i lekko, a jedyny "mocniejszy" akcent tutaj to burgund. Oczywiste byłyby tutaj szpilki, od których zresztą nie stronie, ale warto czasem nieco przełamać zwyczaje i utarte schematy. 




Mam nadzieję, że tytuł Was zaciekawił - taki był zamysł :P. Strój, który mam na sobie w dzisiejszym poście wyniósł mnie jedyne 27zł. Najpierw kupiłam dół w Cubusie za 17zł, jednak nie było wówczas dostępnej do niego góry. Czaiłam się na nią przez kolejny miesiąc w trzech różnych lokalizacjach, no ale niestety... nie było mi dane. Tę, którą mam na sobie w dzisiejszym poście dotrwałam w ramach wielkich wyprzedaży w H&M i jestem bardzo zadowolona - kosztowała 10 zł. Swoją drogą i tak tyle powinno kosztować coś, co ma tylko podszewkę, koronkę i sznurek, nawet fiszbinów czy usztywnienia. Bądź, co bądź - jak dla mnie bardzo ładne to coś i wygodne, więc polecam trochę "posznupać" na przecenkach... :) A wam udało się coś upolować?
PS. Chociaż szczerze się przyznam, że bardziej wolę strój z poprzedniego plażowego postu (link), bo mogę ściągnąć ramiączka, żeby się dobrze opalić, no a przy tym to zostaje mi tylko opcja toples :D.




Wyprawa na Morskie Oko


No to Was teraz zaskoczyłam! Majorka, Majorka i jeszcze raz Majorka, aż tu nagle - nasze góry! Ten post czekał troochę na swoją premierę, totalnie o nim zapomniałam! Długi czerwcowy weekend miałam okazję spędzać w Zakopanem, bardzo lubię to miejsce. Bywałam już kiedyś, ale tylko przejazdem i tylko na zatłoczonych Krupówkach, które też jakiś tam swój urok mają. Odwiedziłam już to miejsce tego roku- zimą, w marcu i właśnie wtedy przekonało mnie do siebie bardziej. Były długie spacery po obrzeżach miasta, był Kasprowy Wierch, były skocznie... Bardzo chciałam wrócić wiosną i wróciłam. Głównym celem było zobaczenie morskiego oka, jak wiecie na długi czerwcowy weekend zapowiadali piękną i upalną pogodę w całej Polsce, no ale niestety- w Zakopanem się nie sprawdziła. Żałowałam nawet, że nie wzięłam krótkich spodenek, a jak się potem okazało - żałowałam, że nie wzięłam żadnej bluzy czy sportowej kurtki. Miałam z sobą tylko skórzaną kurtkę i jakże uroczy sweterek, w którym możecie mnie widzieć na zdjęciach. :P 



Ostatnio było wyjątkowo niebiesko, natomiast tym razem powracam do bieli. Uwielbiam biel, świetnie się w niej czuję, zwłaszcza jeśli dodatkowo ciało złapie kilka promyków słońca. Uwielbiam też ołówkowe spódnice, wysoki stan, dopasowane ubrania, ogólnie wszystko, co podkreśla figurę i kobiecą sylwetkę. No i szpilki! Ah, gdyby były jeszcze wygodne... Odnośnie zdjęć - jest port, jachty, morze... Jako nieco hiszpański akcent pojawił się tutaj wachlarz, w poście na temat Alcudii (link) wspominałam o targu, właśnie tam wpadł mi w ręce. Wtedy pomógł przy chłodzeniu się, a obecnie stanowi pamiątkę z wakacji. Top pojawił się już w pierwszym poście z Majorki - zestawiony z plisowaną, skórzaną midi spódnicą, tych co nie wiedzieli zachęcam do zerknięcia (link)!

Instagram



Prawda, że ta niebieska sukienka komponuje się po prostu idealnie z kolorami morza? Tę zatoczkę znaleźliśmy przypadkiem i zakochałam się niej od razu. Zarządziłam, że musimy się tu na trochę zatrzymać, bo koniecznie muszę popływać w tak pięknie mieniącej się różnymi barwami wodzie! No ale o tym w osobnym poście. Natomiast nawiązując do stylizacji, zdaje sobie sprawę, że lepiej wyglądałoby, gdyby strój kąpielowy nie przebijał spod sukienki, no ale co zrobić, takie warunki i byłam przygotowana na każdą okazję. :P



Tym razem zabieram Was na mały spacer po mieście Alcudia i Port de Alcudia. Alcudia, miasto na północy Majorki, złożone z małych i wąskich uliczek, ozdobionych donicami, co stwarza niezwykle uroczy klimat. Na dodatek dookoła otoczone jest średniowiecznym murem, a dwa razy w tygodniu (we wtorek i niedzielę rano) odbywa się tutaj targ, gdzie można znaleźć wszystko - od pamiątek,  fikuśnych butelek np coca - coli (na zdjęciu), lokalnych trunków, oliwek, migdałów, po nawet tanie podróbki torebek Micheal'a Kors'a, a co!