Niestety mięśnie nie rosną z dnia na dzień i aby przygotować sylwetkę do lata, bądź do innej ważnej dla nas okazji (często wyznaczamy sobie jakiś cel obrany w ramy czasowe), musimy pracować miesiącami, ale wcale nie musi to być katorga i niezwykle ważne jest, żebyśmy w ten sposób o tym nie myślały! Są różne formy aktywności fizycznej, dlatego istotne, abyśmy wybrały dyscyplinę czy formę odpowiednią dla nas i niech stanowi ona dla nas chociaż urozmaicenie. Wiadomo, że nic nie przychodzi łatwo i ja również w drodze po lepszą sylwetkę nie raz zaciskałam zęby, z tym trzeba się liczyć. Aby ukształtować swoje ciało podjęłam się ćwiczeń siłowych, byłam naprawdę słaba, chodziutka i miałam niemal zero mięśni - początki są trudne, ale pamiętajcie, że każdy kiedyś zaczynał! Dziś, jak możecie zauważyć jest o wiele lepiej, najcięższy był dla mnie trening nóg, podczas którego nie raz chciałam przestać i odczuwałam jego skutki również po treningu. Jednak efekty są zauważalne i mówi mi to mnóstwo osób, również kobiet (kobiety bywają zazdrośnicami i o wiele ciężej przychodzi im komplementowanie koleżanek, dlatego postanowiłam je podkreślić:)). 

Mimo, iż sezon letni w zasadzie się rozpoczął, proponuję Wam zacząć już dziś. Jednym z urozmaiceń może być trening na świeżym powietrzu, w moim przypadku połączony ze spacerami po górach, wdrapywaniem się na skałki itp :). To również forma aktywności, zresztą bardzo przyjemna, zobaczcie tylko te widoki! Nierówny i pochyły teren nieco utrudniał wykonywanie ćwiczeń, ale jakoś się udało.

Jak zacząć i jak trzymać się wyznaczonej ścieżki, by przygotować sylwetkę do lata? 

1. Zaopatrzcie się w fajny strój do ćwiczeń. Musimy się dobrze czuć, a dla mnie jako blogerki modowej i kobiety ubranie również było składową motywacji. 

1. Leginsy sportowe | 2. Top - Nike | 3. Bluza & Leginsy do kompletu


Przyszedł w końcu czas na pierwszy wpis i pierwszą sesję z wakacyjnego wyjazdu do Hiszpanii! Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie (@pivonia), to tam pojawiały się już zdjęcia, z którym mogliście się dowiedzieć, że byłam na Costa de la luz, a dokładniej w miejscowości Mazagon. Region ten jest mało popularny i słabo rozwinięty turystycznie, bardziej nastawiony na Hiszpanów, dlatego też było trudno porozumieć się po angielsku. Ma to jednak swoje plusy, można było o wiele bardziej poczuć atmosferę tego miejsca oraz jego kulturę. Kraj ten jest niezwykle pozytywny i rozrywkowy, przy kawałkach w klimacie latino bawiły się całe pokolenia! I my nie stroniłyśmy od dobrej zabawy, jako że uwielbiam taką muzykę i słucham na co dzień, byłam zachwycona. 
W tym i kolejnych wpisach z Hiszpanii będę Wam przedstawiać moje ulubione piosenki, które nierozłącznie kojarzyć będą mi się z tym wyjazdem! Wakacyjne, taneczne i niezwykle nastrajające! Pierwsza?